wtorek, 23 lipca 2013

Spirulina... i tak, i nie

Jakiś czas temu od portalu Uroda i Zdrowie otrzymałam do testów spiruline, której sponsorem jest sklep auraherbals.pl Nie było to jednak moje pierwsze spotkanie z tą algą. W zeszłym roku używałam spiruliny z ZSK, jednak nie zdążyłam przetestować jej w różnych kombinacjach. Czy mnie zachwyciła? Czy jest warta zakupu? O tym dowiecie się za chwilę, zapraszam:)


Spirulina to alga składająca się w 60% z białka. Jest źródłem naturalnego jodu, selenu, witamin z gruby B, oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Przy stosowaniu wewnętrznym spirulina posiada mnóstwo zbawiennych działań na organizm ludzki. Uważa się, iż barwniki znajdujące się w spirulinie nie tylko pomagają w oczyszczaniu organizmu z toksyn, ale również wspomagają przemiany metaboliczne i procesy trawienne. Uznaje się ją za silny antyoksydant, który wzmacnia system immunologiczny i świetnie sprawdza się w profilaktyce nowotworowej.
Alga ta może być także stosowana zewnętrznie. Odżywia i ujędrnia skórę, poprawia jej wygląd i koloryt, pomaga w leczeniu trądziku oraz zmian nim spowodowanych, likwiduje wypryski, przebarwienia i zaczerwienienia, przynosi ukojenie popękanej i łuszczącej się skórze.

Jak używałam spiruliny?
- jako maseczkę na problematyczne miejsca(twarz, szyja, ramiona)
- jako dodatek do masek i odżywek do włosów.

Moje odczucia: 
Spirulina ma postać ciemnozielonego proszku, zapachem przypominającego pokarm dla rybek. Zapach tej spiruliny według mnie jest trochę delikatniejszy od spiruliny z ZSK, jednak ani mnie, ani moim domownikom nie przypadł do gustu.


Do spiruliny stosowanej na problematyczne miejsca zawsze dodawałam kilka kropli oleju, żeby nie zasychała tak szybko.  Zostawiałam ją na ok. 20 minut, co ok 5-7min. spryskiwałam ją wodą, bądź hydrolatem. Po spłukaniu skóra była zdecydowanie gładsza, nieco rozjaśniona, napięta. Przy regularnym stosowaniu moje przebarwiania potrądzikowe nieco zbledły, rozszerzone pory zwęziły się, a wypryski goiły się szybciej. Nie polecam jednak stosowania przy używaniu retinoidów. Moja twarz, która zawsze lubiła się ze spiruliną już po kilku sekundach od nałożenia strasznie piekła i nawet po natychmiastowym zmyciu algi zostawała czerwona przez kilka godzin. 
Przy dodawaniu ok. łyżeczki spiruliny do porcji maski do włosów włosy były bardziej nawilżone, gładsze i milsze w dotyku, a zapach na szczęście się ulatniał .
Podsumowując: spirulinę polecam wszystkim, którzy chcą odżywić swoją skórę lub włosy, lecz nie polecam stosowania jej wrażliwcom. Jako że spirulina jest bardzo wydajnym produktem, obecnie rozważam przyjmowanie jej doustnie.




















Pamiętajcie, żeby przy rozrabianiu spiruliny z wodą nie mieszać jej metalowym przedmiotem, ponieważ wtedy traci swoje właściwości!

A Wy używałyście spiruliny? Przypadła Wam do gustu?

niedziela, 7 kwietnia 2013

Walka o szybszy porost włosów- co mi z tego wyszło?

Cześć:*

Jak wiecie we wrześniu ścięłam włosy. Przez pierwsze 2-3 miesiące nie starałam się o szybszy porost, ponieważ dobrze czułam się w krótszych włosach. Jednak w grudniu postanowiłam, że chcę jak najszybciej wrócić do poprzedniej długości - czy mi się udało? Zapraszam do czytania:)
Dzisiaj chciałabym Wam  pokazać czego używałam przez ostatnie 3-4 miesiące:


Olej Khadi KWC - stosowany co 2 dni na noc, wcierałam go w skalp przez ponad 3 miesiące.
Jantar KWC - stosowany codziennie przez 4 miesiące.
Maska drożdżowa KWC - używana na skalp przez ostatnie 2 miesiące niemalże co mycie.
Siemie lniane - piłam codziennie (jedną łyżkę zalaną wrzątkiem) przez 3 miesiace.
Drożdże ze skrzypem i pokrzywą - 4 tabletki dziennie przez 3 miesiące.

Reszta stosowanych przeze mnie kosmetyków nie ma znaczenia, ponieważ nie były to produkty, które w jakimkolwiek stopniu mogły przyczynić się do szybszego porostu:)

Czy udało mi się przyspieszyć porost? 
Szczerze mówiąc to chyba nieznacznie. Nie mówię, ze nie urosły wcale- wiadomo, przez prawie 4 miesiące i tak trochę by urosły, ale czy o dużo mniej niż z przyspieszaczami?- nie sądzę. Jednak nie żałuję tego, że zaczęłam tę kurację. Zauważyłam inne pozytywne skutki takie jak: masa baby hairów, brak wypadania włosów. Poznałam 2 świetne produkty: olej Khadi świetnie sprawdza się na długości, włosy są sprężyste i miękkie, tak samo z maską drożdżową, może na porost nie działa jakoś szczególnie, ale znakomicie wpływa na moje włosy. Dzięki piciu siemienia lnanego w okresie zimowym nie przeziębiłam się ani razu, nawet katar mnie nie dopadł:)

Oczywiście to, że włosy nie urosły za dużo jest tylko moją opinią. Same możecie to ocenić, oglądając zdjęcia:
kliknij aby powiększyć
Pierwsze zdjęcie zostało zrobione 16.03.13r., a drugie 16.12.12r. Jak widać różnica nie jest spora.
Różnica między włosami z września, a z dzisiaj robi większe wrażenie, jednak przez ten czas włosy nie były ani razu podcinane, przez co nadają się do ścięcia, ale z tym poczekam do wiosny(która mogłaby już w końcu przyjść, bo mój organizm przestał tolerować zimę).

kliknij aby powiększyć
Zdjęcie pierwsze zostało zrobione 16.09.12r. a drugie dzisiaj, czyli 7.04.13r.
Jak widać włosy przez ostatni miesiąc trochę odżyły, ale o tym innym razem:D

Dla porównania dodam jeszcze zdjęcie z 10.08.12r.
Cięcie zdecydowanie zrobiło dobrze moim włosom:D

Co sądzicie o tempie wzrostu moich włosów?
Miałyscie któreś z produktów używanych przeze mnie? Jak się spisały?

Buziaki:*

czwartek, 14 marca 2013

Takie dziwadło...

Cześć:*
Jakiś czas temu przechodząc obok półek z kosmetykami włosowymi, zauważyłam na półce odżywkę w piance Radical. Stwierdziłam, że raz na jakiś czas fajnie by było dodać włosom objętości, więc wylądowała w koszyku.
Przedstawiam Wam:

Radical - Odżywka nadająca objętość w piance KWC


Co obiecuje nam producent?
Wyjątkowo lekka, ekspresowa odżywka w piance do pielęgnacji włosów pozbawionych objętości. Specjalnie opracowana bogata receptura, ze starannie dobranymi składnikami aktywnymi w wysokim stężeniu – naturalny ekstrakt z kwiatów lipy i skrzypu polnego, kolagen, płynna keratyna i inutec – błyskawicznie poprawia kondycję i wygląd włosów, zapewniając im większą objętość, bez obciążania.
Dzięki regularnemu stosowaniu odżywka RadicalŸ wyraźnie wzmacnia włosy, poprawia ich dynamikę i sprężystość oraz unosi u nasady, dodając objętości.

Sposób użycia: Na umyte włosy nanieść niewielką ilość pianki i delikatnie wmasować od nasady aż po same końce. Nie spłukiwać.
Następnie rozczesać włosy i ułożyć fryzurę. 

Skład:
Aqua, Cetrimonium Chloride, Polysorbate 20, Soluble Collagen, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Tilia Cordata (Linden) Flower Extract, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract, Inulin,
VP/VA Copolymer, Silicone Quaternium-22, Polyglyceryl-3 Caprate, Dipropylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Bis-Ethyl (Isostearylimidazoline) Isostearamide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Disodium EDTA, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool

Jak widać wysoko w składzie znajduje się hydrolizowany kolagen, keratyna, ekstrakt z kwiatów lipy i ze skrzypu polnego, niestety nie obyło się bez substancji filmotwórczych.


Moje odczucia:
Odżywka ma postać białej, rzadkiej pianki o przyjemnym, ziołowym zapachu.
 Starałam się jej używać na różne sposoby, jednak chyba żaden mnie nie zadowolił:
- użyta na skalp i długość po osuszeniu włosów ręcznikiem sprawiała, że włosy były suche i sztywne, ale odbite od nasady(niestety po 4-5h był przyklap),
- nałożona na skalp i długość po wyschnięciu sprawiała, że włosy były suche i sztywne do tego stopnia, że miałam problemy, żeby wsadzić w nie szczotkę,
- nałożona na skalp i długość przed odciśnięciem włosów nie dawała żadnych efektów,
- nałożona na sam skalp, gdy włosy były jeszcze lekko wilgotne sprawiła, że włosy były ładnie uniesione od nasady, ale wieczorem były już bardzo przyklapnięte.
Nie mam pojęcia jak zużyć te odżywkę, dałabym jakoś radę, gdyby nie to, że włosy po użyciu są takie sztywne- moje włosy z natury takie są i wolę raczej produkty, które je zmiękczają.
Cena to ok. 10zł/150ml, więc niedużo, ale według mnie, jest to wyrzucenie pieniędzy w błoto.

Macie jakiś pomysł jak mogłabym ją zużyć?
A może miałyście z nią do czynienia i Wam służy?

Buziaki:*

PS. Już za kilka dni możecie spodziewać się podsumowania 3-miesięcznej walki o porost włosów:) 

wtorek, 5 marca 2013

Mój mały wybawiciel...

... no może nie taki mały, bo opakowanie, które posiadam to aż 500ml:D
Dzisiaj chciałabym Wam zrecenzować maskę, którą pewnie już wszyscy doskonale znają:

Biovax - Intensywnie regenerująca maseczka do włosów ciemnych KWC



Co mówi nam producent?
Tajemnicą skuteczności maseczki regenerującej BIOVAX do włosów ciemnych są jej składniki: ekstrakt z alg brunatnych, proteiny jedwabiu, olejek ze słodkich migdałów, miód, henna i filtr UV. Algi brunatne zawierają związki jodu, potas, magnez, wapń, żelazo oraz witaminy: B1, B2, C, K. Nasilają one syntezę keratyny, co zapobiega nadmiernej łamliwości włosów. Składniki aktywne maseczki łatwiej wnikają do wnętrza włosa dzięki hennie, która sprzyja odnowieniu jego naturalnej pigmentacji. Zawarty w maseczce BIOVAX filtr UV dodatkowo zabezpiecza ciemne włosy przed płowieniem.

Sposób użycia: Na umyte, osuszone ręcznikiem włosy rozprowadzić odpowiednią ilość maseczki. Starannie wmasować we włosy i skórę głowy. Pozostawić na około 5 minut. Następnie dokładnie spłukać. W przypadku włosów bardzo zniszczonych, w celu uzyskania silniejszego efektu regeneracji, zalecamy nałożyć Termocap i przedłużyć zabieg do 20 minut. Kurację należy powtarzać co 3-5 dni.

Skład: 
Początek składu standardowy: woda, emolient, antystatyk, emolient i emulgator, następnie olej ze słodkich migdałów, acetylowana lanolina(emolient), ekstrakt z henny, ekstrakt z miodu, jedwab hydrolizowany, filtr UV, zapach, mika i filt UV, barwnik, wyciąg ziołowy, konserwant, konserwant, konserwant, kwas cytrynowy, zapach, zapach

Moje odczucia: Tym razem zacznę od tego, że do każdej maseczki o pojemności 250ml producent dodaje nam czepek, oraz próbkę serum a+e, a do produktu o pojemności 500ml dostajemy czepek i minikatalog Biovaxa.
Maska ma brzoskwiniowy kolor, owocowy zapach i konsystencję budyniu. 
Jak już wspominałam moje włosy bardzo łatwo przesuszyć, więc chyba nie muszę pisać w jakim stanie są nawet po jednorazowym wyprostowaniu włosów(dalej nie mam pojęcia jak mogłam przez 5 lat dzień w dzień prostować włosy). "Zwykłe" odżywki nie dawały rady przywrócić moich włosów do stanu sprzed prostowania nawet po 5-krotnym użyciu, a Biovax uporał się z tym przesuszeniem już po dwukrotnym użyciu(hydrator Joico k-pak także). Co jakiś czas lubię przez ok. 2 tygodnie używać tej maski po każdym myciu na godzinę pod czepek i czapkę. Włosy co mycie są bardziej nawilżone, miękkie, śliskie i błyszczące. Używałabym jej cały czas gdyby nie to, że szybko się nudzę i nie zawsze mam czas by trzymać ją na włosach tyle czasu, a po kilku minutach, niestety, nie daje takich efektów. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, żeby ta maska obciążyła mi włosy. Gdybym miała zostawić sobie tylko jedną z moich masek, to z pewnością byłby to Biovax do ciemnych włosów. Warto dodać, że przy dłuższym stosowaniu tej maseczki włosy faktycznie poprawiają swój wygląd na dłużej, nie jest to efekt od mycia do mycia. Maska nie wpłynęła w żaden sposób na kolor moich włosów, jednak są farbowane, więc nie wiem jak zachowa się na włosach naturalnych.
Cenowo maska także wychodzi korzystnie, ponieważ za opakowanie 500ml zapłacimy ok. 25zł, a cena opakowania 250ml waha się od ok. 11-20zł. Warto przed zakupem pełnowymiarowego opakowania kupić w aptece próbki 10ml za ok. 2-3zł.
A jak sprawdziła się u Was? 

PS. Czy u Was też wiosna sprawia, że macie taki dobry humor?

W gratisie dorzucam swoje włosy z wyprostowanymi bokami:

środa, 27 lutego 2013

Szampon ma tylko myć? nie zawsze:)

Cześć:*
Na początku tego roku, podczas zakupów w Kalina-sklep, skusiłam się na szampon Eco Hysteria 'Ultra Gładkość', ponieważ jego brat 'Super kolor' sprawił, że nabrałam ochoty na przetestowanie innych szamponów Eco Hysterii. Czy szampon ten zadowolił moje włosy? Zapraszam do recenzji:

Eco Hysteria - Szampon do włosów 'Ultra Gładkość'
Co obiecuje nam producent?
Naturalne jedwabiste, zdrowe i kuszące włosy potrzebują maksymalnie delikatną i organiczną pielęgnację! Organiczny olej z Palmy Buriti wzmacnia włosy i napełnia je siłą, ekstrakt Bambusa nadaje włosom miękkości, Proteiny jedwabiu wygładzają i napełniają włosy wspaniałym blaskiem.

Sposób użycia:  Tego producent nam nie narzuca, ale chyba każdy wie, jak używać szamponu:)

Skład: 














 Jak widać skład to połączenie wody z olejem z palmy buriti, masłem shea, ekstraktem z liści i pędów bambusa, hydrolizowanych protein jedwabiu, dopiero po tych dobrociach widzimy 3 delikatne detergenty, emolient, sól, antystatyk, ponownie proteiny jedwabiu(szczerze mówiąc nie wiem dlaczego są w składzie dwa razy), 3 konserwanty, zapach i znów konserwant.

Moje odczucia: 
Szampon ma konsystencję typową dla szamponów, perłowo-różowy kolor, oraz bardzo delikatny, przyjemny zapach.
Przez te niecałe dwa miesiące używałam szamponu niemalże co mycie, czasem tylko oczyszczałam je szamponem Fitomedu, ale o nim innym razem. 
Produkt ten świetnie radzi sobie ze zmywaniem olejów- zarówno olej kokosowy, jak i oliwę z oliwek zmywa za pierwszym razem. Już przy spłukiwaniu szamponu czuję, że włosy są gładkie i niepoplątane. Kilka razy użyłam szamponu solo i włosy po wyschnięciu nie były przesuszone, sztywne, czy też matowe, zachowywały się tak, jakbym po umyciu użyła lekkiej odżywki- były lekko wygładzone, delikatnie nawilżone, odbite od nasady(choć to pewnie przez nieużycie odżywki/maski po myciu) i bez problemu dało się je rozczesać. Według mnie jak na szampon to duże osiągnięcie, ponieważ moje włosy mają duże skłonności do przesuszania się. Co do wydajności- szamponu używam niecałe 2 miesiące, a nie zużyłam jeszcze nawet połowy, a kilka razy użył go mój tata, oraz zrobiłam małą odlewkę wizażance, co czyni go szamponem wydajnym i cena wychodzi dość korzystnie- 26zł/500ml. Po zużyciu tego szamponu planuję kolejny zakup szamponu rosyjskiego, jednak z innej serii:)

Podczas przeglądania oferty Kaliny moją uwagę przykuła odżywka z serii EH 'Ultra Gładkość', miała któraś z Was z nią do czynienia? Chyba się na nią skuszę:)

Używałyście tego szamponu, albo innych produktów rosyjskich z serii Eco Hysteria? Jak się sprawdziły?

Pozdrawiam:*

środa, 13 lutego 2013

czy naprawdę taka dobra? Garnier Fructis Oleo Repair

Cześć:*
Jak już wspominałam, moje włosy podczas zimy potrzebują silikonów. Na całe włosy staram się używać odżywek/masek d/s z lekkim silikonem, a końcówki dodatkowo zabezpieczam silikonowym serum.
Swoją drogą mam nadzieję, że zima lada chwila się skończy. Nienawidzę zimy i jak dla mnie to mogłoby jej w ogóle nie być...
Ale wracając do tematu: Mniej więcej w połowie grudnia będąc w Drogeriach Polskich dojrzałam na półce odżywkę Oleo Repair, zerknęłam na skład i już wiedziałam, ze muszę się nią zaopiekować. Czy jestem z niej zadowolona? Tego dowiecie się troszkę niżej:)
Przedstawiam Wam: 
Garnier Fructis Oleo Repair - Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych KWC

Co obiecuje nam producent?
Garnier Fructis opracował formułę zawierającą ultra delikatne i ultra lekkie olejki z owoców. Wnikają one do wnętrza włosa, aby naprawić wewnętrzne mikroubytki. Rezultat: włosy są dogłębnie odbudowane i zregenerowane, promienieją zdrowiem, zapewniają nieskończoną miękkość i naturalność. 

Sposób użycia: Po umyciu włosów szamponem nałóż na nie odżywkę aż po same końce, następnie spłucz.

Skład:


Początek składu standardowy: woda, emolient, antystatyk, emolient, następnie mamy witaminę B3, ekstrakt z trzciny cukrowej, oliwę z oliwek, emulgator, substancja zapachowa, ekstrakt z zielonej herbaty, substancja zapachowa, konserwant/zapach, konserwant, lekki silikon, alkohol izopropylowy(uwaga, może wysuszać), ekstrakt z jabłka, antystatyk, olej awokado, masło shea, kwas cytrynowy, zapach, konserwant/emulgator, ekstrakt ze skórki cytryny, zapach, zapach
Jak widać w składzie znajduje się dość sporo substancji zapachowych, przez co radziłabym nie nakładać jej na skalp. Mnie nic złego nie zrobiła, ale nie jestem wrażliwcem:)

Moje odczucia: 
Jak zwykle zacznę od zapachu/konsystencji. Odżywka Oleo Repair ma cudowny zapach, świeży, cytrusowy, miałam okazję wąchać też szampon z tej serii i zapach także bardzo mi się spodobał. Konsystencja odżywki jest dość dziwna, ani gęsta, ani rzadka, ale jakby śliska(?),idealnie rozprowadza się po włosach.
Odżywki Oleo używam zarówno na 10-15min po porannym myciu głowy, jak i na godzinę pod czepek.
Odżywka ta jest pierwszą odżywką, która lepiej sprawdza się nakładana na 10-15min, niż na 1h pod czepek. Nałożona na krótko sprawia, że włosy są nawilżone, miękkie, błyszczące, odpowiednio dociążone, śliskie, a do tego ślicznie pachnące. Gdy zostawię ją na dłużej moje włosy są obciążone, a końce niesforne. 
Moje włosy mają tendencję do przesuszania się i zawsze po użyciu szamponetki wracały do wcześniejszego staniu dopiero po kilku myciach. Gdy w grudniuyłam szamponetki, a po jej spłukaniu nałożyłam na 10 min. Oleo Repair moje włosy po wyschnięciu nie były ani trochę przesuszone. Wyglądały dokładnie tak samo jak przed użyciem szamponetki, z czego bardzo się ucieszyłam.
Cena tej odżywki waha się między 7-12zł. Ja polecam kupować ją w Kauflandzie, ponieważ tam w regularniej cenie kosztuje nieco ponad 7zł.
Na pewno jeszcze nie raz kupię tę odżywkę(teraz mam już drugie opakowanie), ale znalazłam odżywkę, która sprawia, że włosy wyglądają jeszcze lepiej niż po Oleo, ale o tym innym razem:D

Używałyście już tej odżywki?
Lubicie odżywki Garniera? Ja przyznam szczerze nigdy nie używałam kosmetyków tej firmy, ale powoli przekonuję się do ich odżywek(mam już 3 i wszystkie bardzo polubiłam).

Buziaki:*

PS. Gdyby nie to, że szamponetka nadal mi się nie spłukała i widać odrosty, dzisiaj mijałoby pół roku bez farbowania i mogłabym pochwalić się Wam półrocznym odrostem... kto by pomyślał, że narobie sobię tyle kłopotów tym szamponem koloryzującym...     

sobota, 9 lutego 2013

niewłosowo, Rimmel Match Perfection


Cześć:*
Jak już kiedyś wspominałam, mam cerę problematyczną, można by rzec, że nawet bardzo. Staram się unikać produktów, które mnie zapychają, a twarz pokrywam zazwyczaj podkładem mineralnym. Gdy na mojej twarzy pojawia się więcej nieprzyjaciół niż zwykle, niestety, minerały nie do końca dają sobie radę, więc sięgam po podkłady w płynie. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić jeden z dwóch podkładów drogeryjnych(drugi to Revlon CS, którego recenzje możecie znaleźć TUTAJ, z tym, że Revlona używam tylko na specjalne okazje), których używam, gdy moja twarz ma się gorzej.
A więc:
Rimmel Match Perfection - podkład w żelu KWC

Co obiecuje nam producent?
Rimmel Match Perfection Gel dzięki zaawansowanej technologii perfekcyjnie dopasowuje się do koloru cery i struktury skóry. Sprawia, że staje się ona świeża i rozświetlona.
Technologia Smart - Tone imituje strukturę skóry oraz jej karnację, dzięki czemu cera jest nieskazitelna. Zawiera ona barwniki wzbogacone kwasami aminowymi, które harmonijnie współgrają ze składnikami powierzchni skóry (stanowią w głównej mierze białka, duże i złożone cząstki zawierające łańcuchy kwasów aminowych). Pozwala to uzyskać naturalny kolor i efekt końcowy. W formule żelu znaleźć można również niebieskoszafirowe pigmenty, które niwelują żółtawy, niezdrowy odcień cery.
Rimmel Match Perfection Gel ma kremowo - żelową konsystencję, co wyróżnia go pośród pozostałych produktów z tej linii. Dzięki temu jest lekki i łatwo się rozprowadza nie pozostawiając smug.

Skład:
Aqua, Water, Cyclopentasilixane, Sodium, Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl, Taurate, Copolymer, Hydrogenated, Polydecene, Sorbitan Laurate, Mica, Sodium Pca, Capryl, Glycol, Lecithin, Ascorbyl, Glucoside, Cinnamal, Tocopheryl, Dimethicone, Limoneneailylate, Buthyl Phenyl, Mathelpropional, Sapphire Powder.

Moja opinia:
Podkład znajduję się w małym, 18-mililitrowym słoiczku. Ma konsystencję lekkiego żelu, łatwo rozprowadza się na twarzy, dając uczucie chłodu. Zapach ma delikatny, przyjemny.
Mam ten podkład w dwóch odcieniach: 100 IVORY, oraz 103 TRUE IVORY, 100 bardziej wpada w żółć i według mnie lepiej dopasowuje się do mojej twarzy.
 Jak już wspominałam, moja cera jest bardzo problematyczna, są na niej zmiany ropne, blizny oraz zaskórniki. Podkład ten nie zapycha, co według mnie jest bardzo ważne. Nie podkreśla suchych skórek i nie ściera się. Produkt ten naturalnie wygląda na twarzy, nie robi maski i nie daje nam płaskiego matu, skóra wygląda na rozświetloną, zdrową. Przypudrowany wytrzymuje na twarzy jakieś 6-8h. Największą zaletą tego podkładu, według mnie, jest to, że jak na drogeryjny podkład ze średniej półki cenowej(ok. 29zł za 18ml) bardzo dobrze kryje.
Kliknięcie w zdjęcie spowoduje powiększenie się obrazka.

Myślę, że zdjęcia mówią same za siebie. Osobiście polecam ten predukt i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę, obecnie mam już czwarty słoiczek tego podkładu.

A jakie są Wasze ulubione podkłady?
Pozdrawiam:*

sobota, 2 lutego 2013

Zużycia stycznia:)

Cześć:)
Dzisiaj chciałabym pokazać jakie produkty udało mi się zużyć w styczniu. Nie ukrywam, że bardzo cieszę się z ilości zużytych produktów do włosów, ponieważ w szafce pojawia się coraz więcej wolnego miejsca, co oznacza, że wkrótce będę musiała zrobić zakupy:D
A więc:
ZSK - Hydrolat melisowy - bułgarski  KLIK
Używałam go mojego micela z przepisu Kascysko i w tym celu spisywał się bardzo dobrze, jednak nie ma zbyt przyjemnego zapachu, przez co raczej do niego nie wrócę. Plusem tego hydrolatu na pewno jest cena - 9,90zł za 200ml :)

Artiste - Odżywka intensywnie regenerująca KWC
Używałam jej tylko w połączeniu z miodem, by usunąć niechciany kolor z włosów, w dużym stopniu ten miks mi pomógł, jednak barwnik nadal nie wypłukał się do końca. Ze względu na dużą ilość keratyny w składzie nie radziłabym używać jej solo zbyt często:)

Alterra - Szampon dodający objętości `Papaja i bambus' KWC
Kolejny szampon Alterry, z którym się polubiłam. Świetnie oczyszcza włosy, nie plącze, nie wysusza. Na razie jednak pozostanę przy rosyjskim szamponie:)

Receptury Babuszki Agafii - odżywczy olejek do włosów KLIK
Ulubieniec, o którym już pisałam, kolejna butelka stoi już w szafce:)

Sesa - Olejek pielęgnacyjny do włosów KWC
Kolejny ulubieniec wśród olejów do włosów. Dostałam kiedyś sporą odlewkę od wizażanki, dlatego olej znajduje się w opakowaniu zastępczym. Co do działania, zmiękcza włosy, nawilża, wygładza, nabłyszcza, a do tego, moim zdaniem, ma cudowny zapach. Odlewka 50ml starczyła mi na ok. 10 użyć, więc według mnie olej ten jest bardzo wydajny:)

Bhringraj - Olej do włosów KWC
Podobnie jak kolega wyżej- pochodzi z wizażowej wymianki. Niestety, nie sprawdził się u mnie tak dobrze, jak Sesa, ale i tak bardzo się z nim polubiłam. Zmiękcza i wygładza moje włosy, bardzo ładnie pachnie:)

Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy KLIK
Używam jej od 13.12.12r. i używać będę do 13.03. Do marca realizuję swój trzymiesięczy projekt "walka o przyspieszenie porostu", z którego relacje zdam za jakieś 1,5 miesiaca:)
 
Khadi - Amla  KWC
Nie należy do moich ulubieńców, choć wyraźnie wzmocniła moje włosy i nadała im bardzo dużego blasku. Niestety, gdy zostało mi go ok. 50ml zapach stał się nie do zniesienia, przez co bardzo ciężko było mi go zużyć...

Choisee - Odżywka do włosów imbir i limonka
Odżywkę stosowałam głównie w celu zagęszczenia maski z miodu i Artiste, w tym celu sprawowała się bardzo dobrze. Nakładana po myciu solo nawilżała i wygładzała moje włosy, ogólnie działanie odżywki bardzo przypadło mi do gustu, jednak nie mogłam używać jej po myciu ze względu na zapach. Produkt ten śmierdzi jakimś proszkiem do prania i ten zapach niestety utrzymuje się na włosach.

Babydream - Maść sutkowa
Nakładana na końcówki naolejowanych włosów. Na początku zauważyłam wygładzenie i nawilżenie końcówek, później efektów nie było.

Biovax - Serum A+E KLIK
Od ostatniej recenzji trochę zmieniłam zdanie o tym produkcie. Przez swoją rzadką konsystencę nie skleja włosów ani ich nie obciąża. Myślę, że wrócę do niego, gdy znów w SP pojawi się promocja 2 w cenie 1.

Humavit - Drożdże ze skrzypem i pokrzywą
Kolejny produkt do mojego projektu. Recenzja pojawi się póżniej.

Rimmel Match Perfection- podkład w żelu KWC
Świetny drogeryjny podkład. Nieźle kryje, nie podkreśla suchych skórek, jest w miarę trwały.
Doczeka się osobnej recenzji:)

I to byłoby na tyle. Zużyłam jeszcze buletlkę micela, ale już zrobiłam nowy:)

Miałyście któryś z tych produktów?
Jak wyglądają Wasze styczniowe denka?

Buziaki:*   

środa, 30 stycznia 2013

Zwyklaczek na co dzień, czyli maska Ziaja:)

Cześć:*
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić maskę, której w ostatnim czasie używałam prawie co mycie. Jako, że myję włosy rano,ponieważ na noc olejuję, nie mam czasu przetrzymywać maski, czy odżywki dłużej niż 10 minut, także nie używam odżywek/masek mocno odżywczych, ponieważ jest mi ich najzwyczajniej szkoda.
Przedstawiam Wam

Ziaja - Maska do włosów wygładzająca KWC

Co obiecuje nam producent? 
Wygładzająca kremowa maska do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera masło kakaowe i prowitaminę B5 – substancje uznane za bardzo efektywne w pielęgnacji skóry i włosów.
Kakaowa pielęgnacja:
- doskonale wygładza naruszoną strukturę włosów,
- głęboko regeneruje bez zbędnego obciążania,
- zapobiega łamaniu włosów oraz rozdwajaniu się końcówek,
- nadaje im wypielęgnowany, zdrowy wygląd,
- zapewnia długotrwałe kondycjonowanie.
Kakaowa receptura:
- masło kakaowe – skutecznie kondycjonuje skórę i włosy. Działa wygładzająco oraz chroni przed nadmiernym wysuszeniem. Substancja łagodna dla środowiska,
- prowitamina B5 - czyli D - pantenol, ma duże powinowactwo do keratyny włosów. Proces wniknięcia prowitaminy B5 w strukturę włosów jest bardzo efektywny, także podczas mycia. Tworzy na powierzchni włosów cienki, elastyczny film ochronny. Działa nawilżająco, niezależnie od warunków atmosferycznych zapobiega przesuszaniu włosów i skóry głowy. Zapewnia włosom gładkość, elastyczność i sprężystość.
Maskę nanieść na mokre włosy. Wmasować i pozostawić na ok. 3 – 5 minut. Dokładnie spłukać. W przypadku zniszczonych końcówek włosów, maskę wmasować w końcówki, nie spłukiwać. Polecamy stosowanie szamponu i odżywki z masłem kakaowym jako kompleksową pielęgnację wygładzającą.

Sposób użycia: Maskę nanieść na mokre włosy. Wmasować i pozostawić na ok. 3-5 minut. Dokładnie spłukać. W przypadku zniszczonych końcówek preparat wmasować w końce włosów, nie spłukiwać.

Skład:

Jak widać maska nie zawiera składników, które w jakiś szczególny sposób działają zbawiennie  na nasze włosy. Na 8. miejscu w składnie masło kakaowe, zaraz za nim pantenol. Na 4. silikon łatwo zmywalny, który w zimie dobrze ochroni nasze włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Moje odczucia:
Jak zwykle zacznę od konsystencji i zapachu. Maska ma średnio gęstą, kremową konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach jest prześliczny, typowy dla całej serii masło kakaowe , kakao faktycznie jest wyczuwalne. Woń maski zostaje na włosach do kolejnego mycia.
Maski używałam po myciu na ok. 10 minut, nie nakładając na głowę ani czepka, ani ręcznika. Włosy po użyciu maski były wygładzone, lekko nawilżone i nieznacznie obciążone, jednak wydaje mi się, że włosy niskoporowate może obciążyć bardziej. Włosy nie były spuszone po wyjściu na dwór, za co ten produkt ma u mnie duży +, ponieważ moje włosy lubią się puszyć. Maska spełnia swoje zadanie, czyli wygładza, jednak raczej nie kupię jej ponownie. Cena to ok. 7zł za 200ml, czyli cena podobna do maski Stapiz, a ta druga sprawdza się u mnie o niebo lepiej. Nie wykluczam, że w przyszłości przetestuję jeszcze inne maski tej firmy, jednak na razie moją ulubioną kilkuminutową maską pozostaje Stapiz i to jej będę używała po skończeniu maski Ziaja(zostało mi jej jeszcze na ok. 2-3 użycia, maska jest bardzo wydajna)  :)

A Wy używałyście tej, lub innej maski Ziaja?
Jakie są wasze ulubione ekspresowe maski/odżywki?

Buziaki:*

piątek, 25 stycznia 2013

Bananowy bubel

Cześć:*
Dzisiaj chciałabym napisać Wam o kosmetyku, na który skusiłam się po przeczytaniu licznych recenzji na blogach. Nie znalazłam żadnej negatywnej opinii o tym produkcie, więc musiałam się na niego skusić.
U mnie jednak kosmetyk ten nie sprawdził się w ogóle, a mowa o :

Scandic Line - Maska bananowa do włosów KWC



Co obiecuje nam producent? 
Regenerująca maska do włosów łamliwych i trudnych do rozczesania
Jej unikalna receptura pozwala w sposób kompleksowy zadbać o włosy:
- prowitamina B5 oraz naturalny ekstrakt z banana zawierający węglowodany i alfa-hydroksykwasy nawilża i chroni włosy przed szkodliwym działaniem wolnych rodników,
- glikol propylenowy wspomaga naturalną zdolność włosów do zatrzymywania wody, a więc dba o ich optymalne nawilżenie,
- Specjalnie wyselekcjonowane składniki kondycjonujące nadają włosom miękkości i ułatwiają rozczesywanie,
- aminokwasy jedwabiu wnikają do włókna włosa, wypełniając ubytki w jego strukturze. Regenerują poszczególne warstwy włosa i sprawiają, że staje się on gładki i lśniący,
- naturalny ekstrakt z kokosa dodatkowo zmiękcza włosy i wzmacnia proces wygładzania.
Wszystko to sprawia, że włosy są zregenerowane, błyszczą, nie plączą się i łatwiej uformować z nich wymarzoną fryzurę.


Sposób użycia:  Na opakowaniu nie znalazłam informacji na ten temat. Ja używałam maski na różne sposoby: przed myciem, po myciu na kilka min., po myciu na godzinę pod czepek, oraz do olejowego serum.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Silk Amino Acids, Panthenol, Musa Sapientum Fruit Extract, Coconut (Cocos Nucifera) Extract, Parfum, Glyceryl Stearate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone. 

Początek składu jest standardowy dla tego typu produktów, woda, emolient, emulgator, antystatyk, następnie aminokwasy jedwabiu, pantenol, ekstrakt z banana, ekstrakt z kokosa, zapach, sadniki po zapachu są w ilości minimalnej, także nie mają szans na zdziałanie czegokolwiek na naszych włosach.

Moje odczucia:
Jak zwykle zacznę od zapachu- jest świetny, przypomina mi zapach jakiegoś ciasta, ale nie potrafię sobie przypomnieć jakiego, mogłabym ją wąchać cały dzień. Konsystencja maski jest dość gęsta, nie spływa z włosów, przyjemnie się ją nakłada. Jest całkiem wydajna. Tutaj niestety jak dla mnie plusy się kończą. Maska sprawdzała się tylko u mnie jako baza do maski przed myciem, oraz do olejowego serum, tzn. nie szkodziła. Gdy używałam maski zgodnie z jej przeznaczeniem, włosy były sztywne, spuszone, niemiłe w dotyku, straciły też swój blask. Szczerze mówiąc to trochę ubolewam nad tym, że moje włosy się z nią nie polubiły, ponieważ maska jest tania, ok. 6-7zł za 250ml. By ją zużyć nakładałam ją tacie na skalp po myciu w celu nawilżenia i tutaj sprawdziła się świetnie. Skóra głowy była nawilżona, ukojona, a suche łuski pojawiły się później niż zwykle.
Ja niestety na tym produkcie się zawiodłam, jednak wiadomo, że każdym włosom pasuje coś innego, wiec jeżeli jeszcze jej nie używałyście, to spróbujcie, a nuż Wam przypasuje i będziecie miały dobrą, tanią maskę z dobrym składem:)

Pozdrawiam:*  

sobota, 19 stycznia 2013

Odżywianie włosów dla cierpliwych:)

Cześć:*
Jak wiecie, moje włosy z natury są suche i sztywne. W zimę ten problem się nasila, ale ostatnio, w zasadzie zupełnie przypadkowo, odkryłam jak mogę sprawić, by moje włosy były miękkie i odpowiednio nawilżone. Metoda ta jednak jest raczej dla osób, które mają trochę więcej wolnego czasu i dużo cierpliwości. Obawiam się, że włosy, które nie są suche/zniszczone nie będą zadowolone z takiego odżywienia i będą przyklapnięte.
































A więc tak:
Przed myciem na godzinę-dwie nakładam na włosy maskę składającą się z:
odżywki Artiste z keratyną (1-2 łyżki)
miodu (1-2 łyżki)
odrobiny oleju(u mnie oliwa z oliwek) (1/2 łyżki)
Mieszanka wychodzi dość rzadka, dlatego dodaję do niej ok. łyżkę odżywki Choisee, nie wiem jak to się dzieje, ale ta odżywka świetnie zagęszcza produkty, choć jest niemalże płynna.

po lewej: maska przed dodaniem odżywki Choisee. po prawej: po dodaniu Choisee :)















Po nałożeniu maseczki na wilgotne włosy zakładam czepek i podgrzewam suszarką.
Po upływie określonego czasu zmywam maskę szamponem(u mnie to Fitomed do wlosów suchych i normalnych). UWAGA maska ta wypłukuje kolor, ja właśnie w tym celu jej używam, a odżywienie włosów to "skutek uboczny", z którego niezmiernie się cieszę:)
Po częściowym wyschnięciu włosów, nakładam na włosy i skórę głowy olej, a następnie kładę się spać.
Rano myję włosy jak zawsze i nakładam maskę/odżywkę. Włosy po wysuszeniu są niesamowicie miękkie, nawilżone, śliskie i bardzo błyszczące(chyba z tego powodu zostałam niejednokrotnie zapytana, czy farbowałam włosy). Jak wyglądały moje włosy po takim rytuale możecie zobaczyć TUTAJ.
Planuję takim sposobem odżywiać włosy jeszcze przez około tydzień-dwa, ponieważ zależy mi na całkowitym wypłukaniu szamponetki z włosów(miesiąc temu użyłam szamponu koloryzującego Marion 4-8 myć i do dzisiaj kolor się nie wypłukał, a już od kilku miesięcy zapuszczałam naturalne włosy, dlatego zależy mi na wypłukaniu tej szamponetki).
Ja tak pielęgnuję włosy co mycie, ale myślę, że 2 razy w tygodniu też dadzą świetne rezultaty:)

A Wy jak dbacie o włosy zimą?
Macie jakieś sprawdzone sposoby na wypłukanie barwnika z włosów?

środa, 16 stycznia 2013

Idealny na zimowe dni, czyli Garnier- krem do rąk:)

Cześć:*
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mojego ulubieńca w pielęgnacji dłoni.
Moje dłonie są na co dzień bardzo suche i szorstkie. Po myciu są całe czerwone, podrażnione i bardzo szczypią. Żadne kremy nigdy nie przynosiły efektów, aż w końcu trafiłam na to cudo:


Garnier - Regenerujący krem do rąk zniszczonych KWC




Co obiecuje nam producent?
Regeneruje i odżywia zniszczoną skórę dłoni. Zawiera alantoinę, znaną ze swych właściwości regenerujących, glicerynę, która chroni ręce oraz czynnik filtrujący, który zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry dłoni.
  
Sposób użycia:  Nakładać, delikatnie masując - o każdej porze dnia oraz wieczorem, przed snem.

Skład:



















Moje odczucia:
Zacznę od tego, że krem na nienachalny zapach, który raczej nikomu nie powinien przeszkadzać, jest koloru lekko różowego, a jego konsystencja jest jakby woskowa(?). Po nałożeniu krem zostawia na dłoni film ochronny, co mi nie przeszkadza:) 
 Kremu używałam kilka razy na dzi. Już po pierwszej aplikacji moja skóra dłoni zrobiła się nieco gładsza, co mnie ucieszyło, ponieważ zawsze krem wsiąkał w moją dłoń, pozostawiając ją w takim stanie, w jakim była. Po ok. 10 dniach skóra zauważalnie się zregenerowała. Dłonie były miękkie, nawilżone, bez podrażnień, skóra nie była popękana. Co najlepsze efekt ten nie był krótkotrwały, po umyciu dłoni nie znikał. Skóra nadal była nawilżona i miękka. Wydaje mi się, że dla dłoni niewymagających mocnego nawilżenia, krem ten będzie będzie za ciężki, jednak na moich zniszczonych dłoniach sprawdza się idealnie:)
Wydaje mi się, że nie będę już szukała żadnego zamiennika, ponieważ ten krem zadowala mnie w 100% ;)

A Wy jak dbacie o swoje dłonie zimą?

Buziaki;*